Maciej Kuc

Maciej, proszę przedstaw się czytelnikom.

Nazywam się Maciej Kuc, a muzycznie wyrażam się jako „keatsu”. Urodziłem się i dorastałem w Chojnicach, ale obecnie mieszkam już szósty rok w Trójmieście.

Skąd się wziął twój pseudonim artystyczny?

W liceum, kumpel przekręcił moje nazwisko i wszyscy zaczęli mnie nazywać „kicu”. Z uwagi na fakt, że utożsamiam się z tym co się dzieje za oceanem oraz piszę także utwory po angielsku, zangielszczyłem ksywkę.

Od ilu lat interesujesz się muzyką? Kiedy zrozumiałeś, że jest twoim przeznaczeniem?

Miłością do muzyki zaraziłem się od moich starszych braci, którzy słuchali dużo heavy metalu. Jak już dostałem na gwiazdkę swój pierwszy odtwarzacz mp3, który mieścił raptem 12 utworów, słuchanie muzyki stało się moją obsesją. Był to sposób na ucieczkę do innego świata. Miałem wtedy 10 lat i już wtedy wiedziałem, że muzyka będzie najważniejszą częścią mojego życia. Pierwszy raz sięgnąłem gitarę w wieku 15 lat. Bardzo chciałem nauczyć się ulubionych utworów zespołu The Red Hot Chili Peppers. Zafascynował mnie ich gitarzysta – John Frusciante, który w przeciwieństwie do wielu znanych rockowych gitarzystów, charakteryzował się graniem bardzo oszczędnym i „uczuciowym”. W pewnym momencie zacząłem nagrywać swoje gitarowe ścieżki i do nich improwizowałem. Pojawiła się wtedy myśl o nagrywaniu utworów, ale umiejętności wokalne i instrumentalne nie były na tyle dobre, aby cokolwiek publikować. Poważniej zająłem się muzyką w 2017 roku.

Co Cię inspiruje, nakręca? Co czujesz, kiedy grasz i śpiewasz?

Najbardziej inspirujący są dla mnie inni artyści oraz ich twórczość. Coś co rodzi się z pomysłu, myśli i objawia się w formie papierowej, elektronicznej czy innej, jest momentami niezwykłe i fascynujące. Niesamowity jest fakt, że jakiś 15 latek po drugiej stronie globu usłyszy utwór nagrany jak jeszcze go nie było na świecie, podniesie gitarę i stwierdzi, że chce do końca życia tworzyć muzykę. Niektórzy mają silną potrzebę wyrażania siebie poprzez sztukę. Pisanie i nagrywanie utworów to jest mój sposób.

Jakie są twoje ulubione instrumenty?

Gitara elektryczna jest mi najbliższa i sięgam po nią najczęściej, ale ostatnio szukam nowych dźwięków i dużo bawię się analogowym syntezatorem. Bardzo lubię jak w utworze są jakiegoś rodzaju klawisze albo skrzypce. Moim zdaniem te instrumenty wprowadzają dużo uczucia i ekspresji do kompozycji. Jak kiedyś będzie okazja, to chciałbym nauczyć się grać na perkusji.

W jakich gatunkach muzycznych zawiera się Twoja twórczość?

To jest zawsze trudne pytanie, bo w procesie tworzenia staram się nad tym nie zastanawiać, bo nie chciałbym się ograniczać do gatunku muzycznego. Myślę, że „Serce” oraz „Inside Out” ma coś w sobie z fali lat 90′ oraz elektroniki.

Ile czasu dziennie poświęcasz pracy twórczej?

Mój obsesyjny charakter sprawia, że często ciężko mi się uwolnić od chęci uczestnictwa w procesie tworzenia. Z jednej strony to dobrze, bo poświęcając najwięcej czasu muzyce, piszę coraz więcej lepszych utworów, a z drugiej źle, bo w pewnym momencie dochodzę do granicy wypalenia się i nie wiem za bardzo co chciałbym przekazać. Zauważyłem, że inne zainteresowania jak fotografia czy sport tylko pozytywnie wpływają na wszystko co robię. Myślę, że pomimo chęci bycia lepszym muzykiem, chciałbym zachować zdrowe podejście.

Debiutanckie „Serce” słyszymy często na falach radia Weekend. Jak powstał ten utwór?

Pierwsze szkice Serca powstały już latem 2018 roku i co jakiś czas wracałem do niego aby nanieść poprawki w tekście. Byłem wtedy dość samotny, więc swoim muzycznym klimatem idealnie odzwierciedlał to, jak się czułem. Utwór leżał „w szufladzie” aż odezwał się do mnie Maciej „MaJLo” Milewski z propozycją wstąpienie w szeregi Seagull Ross – niezależnej wytwórni muzycznej. Serce poszło na pierwszy ogień, a Maciej pomógł mi z produkcją utworu.

Do „Serca” nakręciłeś teledysk. Opowiedz coś o jego produkcji?

Klip nakręcił Paweł Jurczak ze studia Highstory, a scenariusz wymyślił MaJLo. Na początku miał być w klimacie amerykańskich filmów z lat 90, ale ze względu na ograniczone zasoby oraz fakt, że utwór jest po polsku, postanowiliśmy osadzić historię w Polsce w czasach PRL-u. Poszukiwania aktorów i rekwizytów zajęło mi kilka tygodni, a z planowanych dwóch dni zdjęciowych zrobiły się cztery. Strój superbohatera uszyła moja mama, a resztę rekwizytów zdobyłem sam. Trudność sprawiły nam sceny, gdzie chłopiec się unosi, ale wspólnie doszliśmy do dobrego rozwiązania. Efekt końcowy to zasługa Pawła. Same przygotowania oraz planowanie zajęło nam więcej czasu niż sama realizacja scenariusza.

Jakie masz plany na najbliższy rok? A jakie w dalszej perspektywie?

Planuję w tym roku postawić swój pionek na wielkiej muzycznej planszy – wydać debiutancki mini album. Chcę pisać lepsze utwory, produkować lepszą muzykę oraz poszerzać swoje muzyczne horyzonty. Pragnę współpracować z innymi artystami oraz dzielić się dobrą muzyką ze światem.

Planujesz „granie koncertów” na żywo?

Nigdy nie grałem przed większą publicznością, ale z pewnością chcę tego w przyszłości. Publiczne wystąpienia to mój największy strach od dziecka. Pokonanie go to jest jeden z moich największych celów w życiu.

Gdzie można posłuchać tego co robisz?

Moja muzyka jest dostępna na wszystkich popularnych serwisach streamingowych takich jak Spotify, Apple Music, YouTube, Tidal itd. Aby śledzić mnie uważniej, zapraszam na mojego instagrama oraz facebooka, @thisiskeatsu.

Masz swoich mistrzów? Autorytety muzyczne? Jaki twórca miał największy wpływ na twój świat muzyki?

Największą moją inspiracją był wspomniany już wcześniej zespół RHCP oraz John Frusciante – wszystko zaczęło się od funk rocka. Zawsze słuchałem głównie zagranicznej muzyki, szczególnie pochodzącej z Wysp Brytyjskich. Jestem fanem solowej działalności frontmana zespołu Radiohead, Thom’a Yorke’a. Ten facet to jest chodząca inspiracja. Śledzę poczynania songwritera James’a Blake’a, który jest także mistrzem produkcji. Ciągle wracam do wirtualnego zespołu Gorillaz, gdyż imponuje mi ich wolność i różnorodność gatunkowa. Z mniej znanych, wschodzących, bardzo utalentowanych artystów to uważam, że Ollie MN ma głos jak anioł.

Kultowe albumy? Klasyki z XX wieku i te obecne?

Pojęcie „kultowe albumy” jest bardzo subiektywne, bo każdy lubi inny rodzaj muzyki. Wymienię albumy jakie dla mnie miały największe znaczenie:
• Metallica – Metallica (The Black Album)
• Massive Attack – Mezzanine
• The Red Hot Chili Peppers – Blood Sugar Sex Magic
• Linkin Park – Meteora
• Gorillaz – Demon Days
• Radiohead – In Rainbows

Inspiruje Cię folklor kaszubski, oczywiście muzyczny?

Z folklorem kaszubskim nigdy nie miałem za bardzo do czynienia. Jak byłem mały to uczęszczałem na spotkania drużyny harcerskiej „Alert” w Chojnicach. Pamiętam, że raz byliśmy na obozie, gdzie uczyliśmy się alfabetu kaszubskiego i to chyba tyle z mojej kaszubskiej przygody.

Co Cię „kręci” oprócz muzyki?

Miałem okres, kiedy dużą część mojego czasu pochłaniała fotografia uliczna oraz nagrywanie krótkich klipów i montowanie ich w teledyski. Bardzo lubię słuchać kilku godzinne podkasty, szczególnie zagraniczny „Joe Rogan Experience”, gdzie tematami przewodnimi są nauka, polityka, filozofia oraz komedia. Może to zabrzmi zabawnie, ale mam obsesję na punkcie jajek, ziemniaków i kapusty.

Jak wypoczywasz, jak „ładujesz akumulatory”?

W domu. Powrót do mojej codziennej rutyny. Dobry sen, kawa, jakakolwiek aktywności fizyczna i zimny prysznic. Wszystko to przy muzyce. Jestem typem domownika.

Co chciałbyś powiedzieć Chojniczanom?

Chciałbym podziękować za poświęconą chwilę na przeczytanie tego wywiadu. Dziękuję. Pragnę też zachęcić do przejrzenia zdjęć z dzieciństwa i przypomnienia sobie lata młodości. Przejścia się po Chojnicach do miejsc, w których się było za młodu. Myślę, że jeśli każdy z nas przypomni sobie i zrozumie swoje dzieciństwo, pozna siebie bardziej i pokocha.

Dziękuję za rozmowę.
— Jacek Klajna

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

pompy ciepła chojnice

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.