Bogumił Adolf Hoffmann

Piętnastego kwietnia 1920 r. rozpoczęło działalność Państwowe Gimnazjum Klasyczne w Chojnicach. Wcześniej gmach, w którym mieściła się szkoła, był siedzibą polskiego kolegium jezuickiego, a następnie gimnazjum pruskiego. Pieczę nad męską szkołą średnią w Chojnicach po powrocie do Rzeczypospolitej władze oświatowe powierzyły Ferdynandowi Bieszkowi, zasłużonemu działaczowi narodowemu w latach zaboru. Dyrektor F. Bieszk zabiegał o sprawną realizację procesu dydaktyczno-wychowawczego, pozyskiwał wyposażenie sal lekcyjnych, współorganizował struktury administracyjne szkoły i przez pięć lat sumiennej pracy dbał o jej pomyślny rozwój. W lipcu 1922 r. zatrudnił, na podstawie decyzji Kuratorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego, nauczyciela tymczasowego. Był nim Bogumił Adolf Hoffmann.

Rodzina Hoffmannów wywodziła się z niemieckich osadników, którzy zamieszkali na Powiślu na przełomie XVIII i XIX stulecia. Hoffmannowie dość szybko ulegli polonizacji; w ich domach mówiło się po polsku. Sytuacja ta powodowała konsternację pruskich nauczycieli, którzy spodziewali się po młodych Hoffmannach płynnej od dziecka znajomości języka urzędowego. Potomkowie przybyłych z Niemiec osadników przez pokolenia prowadzili gospodarstwa rolne w niewielkiej Pruskiej Dąbrówce k. Sztumu. Poprzez kilka małżeństw ich losy związały się m.in. z rodziną Rogaczewskich. Hoffmannowie chętnie żenili się z Polkami, mimo, że na tym terenie żywioł niemiecki był dość silny.

Bogumił Adolf Hoffmann urodził się w Pruskiej Dąbrówce 17 czerwca 1890 roku w rolniczej rodzinie Antoniego i Władysławy z d. Rutkiewicz; był najstarszy z czworga rodzeństwa. W latach 1902-1911 kształcił się w gimnazjum klasycznym w Brodnicy. Aktywnie uczestniczył w tajnym ruchu filomackim. Jerzy Szews, badacz pomorskiego filomatyzmu, wymienia go w gronie siedemnastu polskich gimnazjalistów należących do brodnickiego koła w latach 1908-1912. Udział w pracach tajnego związku był dla młodego Bogumiła prawdziwą szkołą patriotyzmu. Jednymi z najważniejszych obszarów wiedzy, którymi zajmowali się filomaci były historia i literatura. Wybór kierunków studiów, które Bogumił Hoffmann podjął po maturze, nie był przypadkowy. Prócz historii i literatury niemieckiej wybrał także filozofię. Studiował w Berlinie. W tej pruskiej metropolii związał się z polskim ruchem narodowym; został członkiem konspiracyjnej organizacji akademickiej.

Wojnę, jak wówczas mówiono: wszechświatową, spędził w mundurze żołnierza armii niemieckiej, walczył m.in. pod Tannenbergiem i w okolicach jezior mazurskich. Odznaczony w 1915 r. Krzyżem Żelaznym, został skierowany na kurs oficerski. Już w stopniu porucznika walczył w Rumunii, a następnie w Belgii, gdzie został ranny. Wskutek tych wojennych obrażeń cierpiał później na niedowład jednej ręki. W 1919 r. wstąpił, jako ochotnik, do Wojska Polskiego. Pełnił służbę jako referent oświatowy w sztabie 17 dywizji piechoty. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, awansując do stopnia kapitana. Uczestniczył m.in. w Bitwie Warszawskiej.

Urlopowany w lipcu 1920 r. udał się na rodzinne Powiśle, które było w tym okresie areną plebiscytowych wydarzeń. Celem podjętych przez kapitana Hoffmanna działań było prowadzenie akcji agitacyjnej. Podczas pobytu w Dzierzgoniu (dawniej: Kiszpork, niem. Christburg) doświadczył brutalnej napaści ze strony niemieckich agitatorów. Niedługo przed wybuchem wojny z bolszewikami B. Hoffmann wznowił swoje studia uniwersyteckie. Zaczął kształcić się na utworzonym w 1919 r. Uniwersytecie Poznańskim. Na tej uczelni ukończył siedem trymestrów. W lipcu 1922 r. władze oświatowe skierowały go do przygranicznych Chojnic, gdzie otrzymał stanowisko nauczyciela tymczasowego w miejscowym gimnazjum klasycznym. Piątego sierpnia 1922 r. zawarł w Częstochowie związek małżeński z Heleną Sobierajską, nauczycielką, polonistką – uczennicą prof. Aleksandra Brücknera. Małżonkowie przyjechali z Poznania do Chojnic i podjęli z początkiem roku szkolnego 1922/1923 pracę pedagogiczną w szkole średniej, która wówczas chlubiła się swoją trzystuletnią historią. Hoffmannowie zamieszkali w kamienicy przy ul. Człuchowskiej 55 (obecnie: 31). W Chojnicach spędzili 16 lat; tu na świat przyszły ich dzieci: syn Kazimierz oraz córki Maria i Aniela. We wdzięcznej pamięci chojniczan pozostali nie tylko jako znakomici nauczyciele i twórczy intelektualiści, ale także ludzie bardzo religijni. Małżonkowie starali się codziennie uczestniczyć we Mszy św. lub w innych nabożeństwach oraz przystępować do Komunii świętej.

Bogumił Hoffmann uczył przede wszystkim historii, ale ponadto wykładał geografię, propedeutykę filozofii i łacinę. Z każdym rokiem pracy dydaktycznej i wychowawczej nabierał koniecznego doświadczenia. Po pięciu latach (w 1927 r.) przystąpił, z pomyślnym skutkiem, do egzaminu przed państwową komisją i uzyskał dyplom nauczyciela szkół średnich. Ceniony był zarówno przez uczniów jak i grono nauczycielskie ze względu na wyjątkową erudycję, opanowanie i kulturę osobistą. Do uczniów i pracowników szkoły odnosił się z szacunkiem i z życzliwością. Gimnazjaliści w rozmowach między sobą nazywali go humorystycznie Bogusiem. Praca dydaktyczna była tylko jednym z kilku obszarów twórczej aktywności B. Hoffmanna na zachodnich kresach II Rzeczypospolitej. Od czasów własnej edukacji szkolnej pochłaniała go nauka; marzyły mu się badania naukowe, których rezultaty mógłby publikować w regionalnych i krajowych periodykach. Sama przynależność do uznawanego za dość elitarne Towarzystwa Naukowego w Toruniu nie zaspokajała ambicji B. Hoffmanna. Jednakże prawie sto lat temu w niewielkich, kresowych Chojnicach możliwości rozwoju nauki i popularyzacji wiedzy były ograniczone. Dlatego z wielkim uznaniem należy podkreślić wysiłki pasjonatów oświaty, którzy powołali do życia „Zabory” – popularnonaukowy dodatek do „Dziennika Pomorskiego”. Jan Karnowski i Bogumił Hoffmann skutecznie zabiegali o stworzenie pisma, na którego łamach istniała sposobność „budzenia zainteresowania [historią regionu – K.J.] wśród społeczeństwa” W tym miesięczniku, a później kwartalniku ogłaszano drukiem wartościowe materiały z kilku dziedzin, głównie historii, dotyczące południa Kaszub i ziemi chojnickiej. W „Zaborach” publikowali również H. i B. Hoffmannowie. Czasopismo ukazywało się w latach 1935-1939. „Zabory” były organem prasowym Towarzystwa Miłośników Chojnic i Okolicy. Towarzystwo zrodziło się z inicjatywy chojnickich regionalistów, społeczników i animatorów kultury. Jednym z założycieli tej organizacji był w grudniu 1934 r. B. Hoffmann. Na zebraniu konstytucyjnym w lutym 1935 r. wybrany został do zarządu i pełnił w nim funkcję sekretarza. Zarząd towarzystwa tworzyli ludzie należący do ówczesnej elity społecznej miasta. Godność prezesa sprawował dr Jan Paweł Łukowicz, ceniony chirurg i dyrektor szpitala. B. Hoffmann wspólnie z innymi działaczami TMChiO gromadził materiały dotyczące przeszłości Chojnic, organizował odczyty, wystawy i wycieczki po mieście i jego okolicach.

Znaczącymi i trwałymi osiągnięciami naukowymi tego chojnickiego nauczyciela były publikacje poprzedzone rzetelnymi kwerendami archiwalnymi, m.in. „Wykonanie bulli De salute animarum w Wielkim Księstwie Poznańskim” (Poznań 1932), „Z historii gimnazjum państwowego w Chojnicach” (Chojnice 1935), czy obszerny Biogram językoznawcy, badacza kaszubszczyzny Leona Biskupskiego zamieszczony w „Polskim słowniku biograficznym” (tom II: Kraków 1936). Działalność Bogumiła Hoffmanna w Chojnicach trafnie podsumował historyk piśmiennictwa pomorskiego Andrzej Bukowski: „w ciągu kilkunastoletniego pobytu (…) zaskarbił sobie wdzięczność uczniów jako dobry wychowawca i światły nauczyciel historii ojczystej, oraz uznanie miejscowego społeczeństwa za pracę na polu oświatowym i naukowym”.

Po szesnastu latach spędzonych w Chojnicach B. Hoffmann otrzymał nominację ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego na stanowisko dyrektora Państwowego Gimnazjum Męskiego im. ks. bpa Bandurskiego w Nowym Mieście Lubawskim. Ta decyzja administracyjna miała jeszcze inny pozytywny skutek: B. Hoffmann miał kierować zakładem oświatowym w dobrze znanej mu okolicy, dość blisko rodzinnej Pruskiej Dąbrówki. Pięcioosobowa rodzina zamieszkała w Nowym Mieście Lubawskim w domu przy ul. Promenada 10. Obowiązki zawodowe B. Hoffmann podjął 1 września 1938 roku. Szkoła średnia, którą zarządzał, miała bogate tradycje. W 1868 r. utworzono, przeniesione z Kurzętnika, progimnazjum. Szkoła gimnazjalna zaczęła funkcjonować w 1928 roku, a dwa lata później odbyła się w niej pierwsza matura. Dyrektorem nowomiejskiego zakładu oświatowego przybyły z Chojnic Bogumił Hoffmann był tylko rok. Wybuchła wojna i rodzina Hoffmannów ewakuowała się z miasta. Mieszkanie zostało zarekwirowane przez niemieckich okupantów. Rozpoczęła się kilkuletnia gehenna, która dla małżonków zakończyła się tragicznie. Po powrocie do Nowego Miasta Lubawskiego Hoffmannowie z trudem znaleźli bezpieczne, wydawałoby się, schronienie. Były dyrektor polskiego gimnazjum i uczestnik akcji plebiscytowej w 1920 r. był lżony i poniżany przez Niemców. Wraz z innymi przedstawicielami inteligencji zmuszano go do sprzątania ulic w mieście. Ciągłe zagrożenie aresztowaniem, egzekucje nowomiejskich zakładników i życie w wielkim napięciu fatalnie oddziaływały na psychikę żony Bogumiła Hoffmanna. Będąc w głębokiej depresji, potęgowanej otaczającym ją koszmarem wojny i okupacji, Helena Hoffmannowa odebrała sobie życie 20 stycznia 1940 roku. Jej pogrzeb był dla polskiej społeczności miasta „cichą (…) manifestacją patriotyczną”.

Wkrótce po śmierci żony B. Hoffmann planował wyjazd do Generalnego Gubernatorstwa, by tam podjąć pracę nauczycielską. Za namową dra Jana Riemera byłego kuratora okręgu szkolnego, pozostał jednak w Nowym Mieście Lubawskim. B. Hoffmann znalazł zatrudnienie w warsztacie ślusarskim należącym do znajomego Niemca. W zakładzie tym pracował przy produkcji uchwytów metalowych. Dziećmi opiekowała się w tym czasie Salomea Falkowska, chojniczanka związana od wielu lat z Hoffmannami. Decyzja o pozostaniu w Nowym Mieście Lubawskim okazała się jednak brzemienna w skutkach. Niektórzy niemieccy mieszkańcy byli wrogo nastawieni do polskiego patrioty i domagali się jego uwięzienia. Były dyrektor szkoły średniej był wszak postacią znaną w małym mieście.

Jesienią 1944 r. B. Hoffmann został aresztowany. Osadzono go w obozie koncentracyjnym w Stutthofie. Spotkał tam również swoich byłych uczniów, m.in. Klemensa Ossowskiego (maturzystę z 1935 r.). Zmuszany był do bardzo ciężkiej pracy fizycznej, m.in. podczas wznoszenia hali zakładu zbrojeniowego. Od 25 stycznia 1945 r. uczestniczył w ewakuacji obozu (nazywanej marszem śmierci). Bogumiłowi Hoffmannowi towarzyszył jego dawny uczeń z Chojnic, młodszy od niego o 18 lat, Albin Makowski. Czwartego lutego 1945 r. marsz śmierci dotarł do Rybna Kaszubskiego k. Wejherowa. W tej wsi znajdował się obóz przejściowy. Bogumił Hoffmann dalej już nie powędrował. Znalazł kres swojego żywota 18 lutego 1945 roku. Dwa tygodnie później uczestnicy marszu zostali ocaleni przez żołnierzy radzieckich. W Rybnie założono w 1960 r. cmentarz ofiar marszu śmierci i zbudowano pomnik. Szczątki Bogumiła Adolfa Hoffmanna, chojnickiego nauczyciela i regionalisty, spoczywają na tym cmentarzu.

Hoffmannowie z dziećmi na chojnickiej ulicy ok. 1937 r ok.

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

pompy ciepła chojnice

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.