O ulotności prasy chojnickiej

Od dziecka towarzyszyły mi gazety, których byłem wiernym czytelnikiem. W szczególności uwielbiałem Dzienniczek Wieczorny. Będąc w szkole podstawowej i średniej każdego dnia biegłem do kiosku po swoją gazetę. To tam był kolejny odcinek mojego ulubionego komiksu. Piszę ten tekst z pewnym rozrzewnieniem - 13 października 2022 r. - w dniu kiedy ukazało się ostatnie papierowe wydanie Czasu Chojnic. 

Bo niestety „stało się”.

Najdłużej ukazująca się chojnicka gazeta odeszła w „mroki historii”. Ukazywała się przeszło 20 lat. Takiego stażu nie miała żadna inna chojnicka gazeta. Nawet międzywojenny Dziennik Pomorski (początkowo Dziennik Chojnicki) ukazywał się tylko 18 lat. Kolejna – Gazeta Chojnicka (red. nacz. Maria Eichler) ukazywała się 14 lat (1990- 2004). Oczywiście piszę tu o gazetach chojnickich, a nie o np. Gazecie Pomorskiej czy Dzienniku Bałtyckim, które publikowały materiały z życia miasta w konwencji „oddziału terenowego” i tylko w zakresie na który pozwolił redaktor naczelny tego medium. Nazwanie ich prasą lokalną, czy też miejską byłoby nadużyciem. Prawdziwa prasa chojnicka „eksplodowała” po 1990 roku– czego, z całą pewnością, nie muszę nikomu wyjaśniać. Tytułów było całkiem sporo. Wspomniana Gazeta Chojnicka, Goniec Chojnicki, Tygodnik Chojnicki, Kurier Chojnicki, Życie Chojnic i okolic, Czas Chojnic oraz kilka nieudanych prób gazetek promocyjnych i papierowych rozszerzeń portali internetowych.

Dlaczego zniknął Czas Chojnic?

Jakie są tego przyczyny? Pewnie nie ma na to pytanie prostej odpowiedzi. Niektóre gazety po prostu się „wypalają”, inne nie wytrzymują konkurencji, a najczęściej „gwoździem do trumny” jest prosty rachunek ekonomiczny. Biznes robi się dla zysku. Jeśli wkład przekracza zysk kończy się biznes. Spadający, od kilku lat, nakład i ilość stron od dawna sygnalizowały przyszłe kłopoty. Nieudolność zespołu dziennikarskiego? – z całą pewnością nie. Myślę, że to zbieg wielu czynników współczesnego świata: zmiany pokoleniowej (młodzi nie kupują gazet papierowych), rewolucji technologicznej (smartfony zastępujące książki, gazety, nośniki muzyczne), wojny rozpętanej przez Rosjan (wzrost cen papieru i energii) czy też dywersyfikacji źródeł pozyskiwania podstawowych informacji i co za tym idzie gigantycznej popularności portali internetowych gdzie realizujemy zapotrzebowanie na informacje o kraju i świecie.

Pytają się mnie ludzie czy się cieszę?

NIE! Nie cieszę się.

– No zostałeś monopolistą! Tak ale mała z tego pociecha. Czas Chojnic dawał mi komfort pisania o kulturze i historii bez oglądania się na „kronikarski obowiązek” udokumentowania życia bieżącego: spalenia się kamienicy przy ul. …, opisania historii sąsiada, któremu inny sąsiad „przeorał miedzę”, dziury w jezdni i historii za wysokiego krawężnika, fotoreportażu z I komunii świętej „gdzieś w powiecie” czy opisania kolejnej kolizji. Zajmowaliśmy się innymi dziedzinami, pisaliśmy dla różnych grup społecznych i inne było też grono wiernych czytelników. Wielu ludzi pod postem na face booku o zakończeniu działalności Czasu Chojnic zadawało pytanie – „dlaczego”? Podobała mi się spośród kilkuset odpowiedzi jedna. – Bo nas nie kupowaliście! To całe sedno taj klapy – ekonomia jest istotą wszelkiej komercyjnej działalności, a w redakcji Czasu Chojnic było kilku dziennikarzy, którzy generowali koszty (pensje, ZUS-y, czynsz za lokal, samochody, paliwo czy koszty delegacji) i te koszty, jak się domyślacie, należało równoważyć poprzez zyski ze sprzedaży. N ie znam realiów decyzji właścicielskiej o zakończeniu działalności, ale pewnie rachunek ekonomiczny był jednym z decydujących czynników. Chojniczanin.pl drukuje się w tej samej drukarni co dotychczas Czas Chojnic – Polska Press Bydgoszcz i ja także finansowo odczułem ostatni rok. Chojniczanin.pl otrzymał w sumie 82% podwyżki za druk gazety. Dlatego jestem w stanie zrozumieć zasadnicze zmiany, które nastąpiły w biznes planie Czasu Chojnic (redukcja nakładu i ilości stron) i które niestety dotknęły także chojniczanina.pl.

Mam świadomość, że chojniczanin.pl został najprawdopodobniej ostatnią w historii Chojnic gazetą papierową. Postaram się kontynuować to „dzieło” jak najdłużej. Na całe szczęście chojniczanin.pl jest projektem „non profit” i może tylko dlatego jeszcze macie państwo możliwość trzymania tej gazety w ręku. Gazetę tworzy zespół zapaleńców i „chojnickich fanatyków”, którzy robią to dla mieszkańców. O ile nasz zespól może pisać „za darmo” to drukować gazety nie da się już za free. Twarde realia rynku każą mi bilansować koszty druku z wpływami z reklamy. Nie będzie reklamodawców, nie będzie chojniczanina.pl.

Ale problemów jest więcej. W Czasie Chojnic kibice naszej Chojniczanki mieli cotygodniową porcję informacji o życiu klubu – sporą informację, bo zawartą na kilku stronach. Pamiętając o kibicach zaproponowałem działaczom klubu przeznaczenie jednej strony w gazecie na informacje o naszej drużynie. Niestety nie spotkało się to z ich aprobatą, a szkoda bo MKS to „kawał” historii tego miasta. Jeśli chodzi o ogłoszenia drobne to niestety nie jestem w stanie, na dzień dzisiejszy, ich realizować. Tu potrzeba osoby z kasą fiskalną, która w określonych godzinach będzie je przyjmować. Jeśli naprawdę wystąpi taka potrzeba to problem podam analizie. Ale myślę, że w dobie Allegro, OLX- -a i licznych portali społecznościowych nie ma takiej potrzeby. Wszelkiego rodzaju podziękowania i życzenia, jeśli zostaną zgłoszone do 20-tego dnia, miesiąca poprzedzającego emisję zostaną przyjęte (w ramach wolnego miejsca).

Z całego serca żałuję, że Czas Chojnic zakończył swoją działalność. Czytałem „czas” w czasach kiedy jeszcze nie miałem zielonego pojęcia, że kiedyś sam będę tworzył gazetę. Pamiętam kolejnych redaktorów naczelnych: poczynając od mojej koleżanki Anety Gawczyńskiej, poprzez kilku kolejnych do Stanisława Kamińskiego, któremu przyszło „zgasić światło”. Z całą pewnością w czwartek 13 października 2022 roku, kiedy wyszedł ostatni numer Czasu Chojnic, zakończyła się pewna epoka w historii papierowej prasy w Chojnicach.

I na koniec kilka słów refleksji historycznej – refleksji o ulotności prasy. Bum na wielkonakładowe gazety lokalne rozpoczął się w Europie pod koniec XIX wieku kiedy to rewolucja techniczna, maszyny parowe i nowe techniki druku, w połączeniu z rozwojem technik fotograficznych, pozwoliły na masową dystrybucję prasy. Pierwsza chojnicka, jeszcze niemiecka, gazeta powstała pod koniec XIX w. i nosiła tytuł Konitzer Tageblatt – ostatni numer wyszedł w 1939 r. Pierwsza polska – Gazeta Chojnicka – powstała w 1912 r. i wydawana była do 1919 r. Siedem lat historii po której został nam, w zasobach chojnickiego muzeum, fragment pierwszej strony jednego numeru. Pół jednej strony!!! Siedem lat bezpowrotnie utraconej historii miasta.

W tym miejscu pytanie o ulotność prasy codziennej nabiera zupełnie nowego znaczenia. Cała historia dwudziestolecia międzywojennego tego miasta zawarta jest bowiem w chojnickiej prasie – Dzienniku Chojnickim, a po zmianie tytułu Dzienniku Pomorskim. Wszystko to co działo się w tym mieście – repolonizacja chojnickich firm, powstawanie narodowych organizacji, tworzenie i funkcjonowanie instytucji i urzędów, wydarzenia kulturalne i sportowe, kronika życia społecznego, towarzyskiego i sportowego – opisane jest w tej gazecie. Tu też znajdziemy ciemne strony Chojnic: zabójstwa, oszustwa, kradzieże i gwałty. To jedyne i bezcenne źródło informacji o codziennym życiu Chojniczan w latach 1921 – 1939.

Będąc świadomym, wartości i ulotności tego zasobu, wystąpiłem z inicjatywą digitalizacji tych gazet. W tym celu, jako przewodniczący Komisji Edukacji, Kultury, Sportu i Promocji Rady Powiatu Chojnickiego napisałem stosowną interpelację do zarządu powiatu. Swoim pomysłem zainteresowałem także burmistrza miasta oraz przewodniczącego komisji kultury rady miejskiej Marka Szanka i regionalistów Kazimierza Jaruszewskiego i Bogdana Kuffla. Pomysł mój spotkał się z pozytywną reakcją, zarówno, starosty i burmistrza, którzy zadeklarowali wsparcie finansowe projektu, jak też regionalistów i dyrekcji Muzeum Historyczno- -Etnograficznego w Chojnicach. Podstawowym problemem było zlokalizowanie tego zasobu, gdyż żadna biblioteka w Polsce nie ma pełnego kompletu. Te poszukiwania zajęły mi kilka lat. Zasób rozproszony jest pomiędzy Książnicą Kopernikańską, Biblioteką Narodową, Biblioteką Jagiellońską i innymi mniejszymi bibliotekami. Ostatecznie 25 października 2022 r. Dyrektor naszego muzeum, pani Barbara Zagórska, podpisała w Toruniu umowę na digitalizację Dziennika Chojnickiego i Dziennika Pomorskiego. Proces ten potrwa ok. 3 lat. Zakończeniem tego projektu ma być konferencja naukowa na temat prasy chojnickiej i wydanie materiałów pokonferencyjnych wraz z nośnikiem cyfrowym zawierającym zdigitalizowaną prasę.

Jacek Klajna

przez Redakcja Chojniczanin.pl

Reklama

pompy ciepła chojnice

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.