Portrety w ołówku Evy Trabszo

Przez miesiąc, do 18 sierpnia można było oglądać w sali wystawowej Chojnickiego Centrum Kultury prace Evy Trabszo. Artystka nie otworzyła wystawy, ale pojawiła się na finisażu. 18 sierpnia w Chojnickim Centrum Kultury można było umrzeć z gorąca. I z emocji. Mamy znowu awarię klimatyzacji – tłumaczył nieźle wnerwiony tym stanem rzeczy dyrektor ChCK Radosław Krajewicz, gdy policzki pań płonęły z gorąca, warzył im się tusz i fluid, a pot perlił na czole. Nie lepiej było z panami wbitymi w marynarki, oni też cierpieli katusze z powodu temperatury. Ewa uratowana przed dwóją Ale to nie klimatyzacja była na szczęście bohaterką wieczoru, tylko rodowita chojniczanka Eva Trabszo, z domu Abramek, oblegana przez szkolnych kolegów, znajomych i przyjaciół, miłośników malarstwa i sztuki. Nie zabrakło więc wzruszeń, łez, uścisków, wybuchów radości i westchnień.
Nic dziwnego, na co dzień Evy nie spotyka się na chojnickim deptaku, bo od lat mieszka w Londynie i teraz powróciła do rodzinnego miasta, by pochwalić się swoimi szkicami. Rysunek to jej pasja, praktycznie od dzieciństwa. Choć zaczęło się niefortunnie, bo od niewykonania zadania domowego z plastyki w szkole podstawowej, a pani Gołuńska była bardzo wymagającą nauczycielką.

Ewę uratowała przed dwóją jej mama, o której rysowniczka mówi ze łzami w oczach, że jej najwięcej zawdzięcza. Mama narysowała więc za Ewę obrazek harcerza i pioniera połączonych węzłem przyjaźni, ale nauczycielka nieufnie podeszła do autorstwa pracy i dopytywała, czy aby na pewno Ewa stworzyła to dzieło. Dziewczynka szła w zaparte, więc nauczycielka, stawiając jej piątkę, zażyczyła sobie, żeby odtąd Ewa zawsze przynosiła jej prace podobnej jakości. Cóż było robić? Trzeba było usiąść z mamą i z ołówkiem w ręku i wziąć się do roboty!


Ołówek wypada z ręki

Mama zawsze mówiła mi, że co jak co, ale na ołówki u nas w domu wystarczy pieniędzy
– wspomina autorka prac.

Cezurą w jej życiu była śmierć mamy. Nagła, niespodziewana. Ewie wtedy ołówek wypadł z ręki. Na ponad 20 lat. Wyprowadziła się z Polski, zamieszkała w Londynie, tam zetknęła się ze światem mody i rozpoczęła współpracę z projektantami. To była inspiracja do tego, żeby wrócić do pasji z przeszłości. Teraz nie tylko rysuje, ale próbuje eksperymentów z farbami olejnymi, próbkę pokazała na wystawie. Także bardziej komercyjne modowe wariacje z jej rysunkami na sukienkach, bluzach, t-shirtach, torbach.
Spotkanie z Evą Trabszo wzbogacił pokaz taneczny i muzyczne popisy tria w składzie: Małgorzata Waszyńska, Wojtek Czemplik i Mariusz Giermaziak. A dodatkowe emocje wywołało przypomnienie przez jedną z koleżanek niegdyś namalowanego przez Ewę portretu i jej dedykowany tekst o tym, jaka naprawdę jest.


Tekst i fot. Maria Eichler

przez redakcja

Reklama

pompy ciepła chojnice

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.